Święta oczami maluszka

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. W tym roku…hm…wyjątkowe? Wielu z nas czeka na nie z niecierpliwością; wielu żałuje, że w tym roku nie będą wyglądać tak, jak zwykle; dla wielu ich organizacja wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania; a znajdą się pewnie i tacy, którzy się cieszą, że ten szczególny czas sprzyja temu, by w tym roku spędzić Święta w prawdziwie kameralnym gronie. 

Uogólniając, bo nie jestem w stanie przeanalizować wszystkich oczekiwań, skojarzeń i potrzeb związanych ze Świętami, można powiedzieć, że większość nas – dorosłych – myśląc o Świętach Bożego Narodzenia, czuje tę magię, myśli o radosnych rodzinnych spotkaniach, rozumie ich znaczenie religijne (nie wnikam w to, czy te względy są dla nas ważne, czy nie), planuje prezenty, dekoracje, potrawy… 

A jak w tej świątecznej gorączce odnajdują się dzieci? Czy dla nich Święta to wyłącznie radocha? Mam tu na myśli te całkiem małe dzieci – niemowlaczki, jak i te kilkuletnie, czyli takie, które albo wcale nie rozumieją zamysłu Świąt, albo takie, dla których z jednej strony to mocno ekscytujący czas, a z drugiej jednak nieco przytłaczający.


Co generuje trudności?


NASZE NAPIĘCIE

Już sam fakt tego, że żyjemy aktualnie w takich dziwnych, niepewnych czasach, gdzie trudno cokolwiek zaplanować, sprawia, że nasze napięcie wzrasta. Dołóżmy do tego pracę zdalną np. z małym dzieckiem obok, czy też z większym uczącym się zdalnie, dodajmy lęk o zdrowie nasze i naszych bliskich, do tego planowanie zakupów, podróży, odwiedzin, strojenia choinki, prezentów…i tak dalej, i tak dalej. Pomyślmy w jakim “młynie” niejednokrotnie żyjemy. I nie łudźmy się, że to nie przekłada się na atmosferę w domu. Ta “gorączka” jest odczuwana przez wszystkich członków rodziny, ponieważ zarażamy się wzajemnie swoimi emocjami. I maluchy też to czują.

LUDZIE

W tym roku być może u wielu z nas będzie inaczej, jednak zwykle Święta są okazją do spotkań w gronie rodziny i przyjaciół. Widujemy się z ludźmi, których nie odwiedzamy na co dzień. Dla naszych dzieci mogą to być zatem praktycznie całkiem obcy ludzie. A nawet jeśli utrzymujecie bliskie relacje, to nadal ilość spotkanych osób, ilość chętnych do wzięcia na ręce, ilość zagadujących i robiących miny twarzy, może być dla dzieci mocno przytłaczająca.

ZAPACHY I MIGAJĄCE DEKORACJE

Nowe miejsca, każde z nich ma swój unikalny zapach, dodatkowo w powietrzu czuć aromat przygotowywanych potraw, a sprawy nie ułatwiają jeszcze perfumy, które przy większej ilości osób mogą tworzyć mieszankę wybuchową 😉 

Drugą kwestią są wszechobecne, migające światełka, które mocno stymulują zmysł wzroku. Dla przeciętnego człowieka te bodźce mogą być męczące, a gdy wyobrazimy sobie malutkiego człowieka, który dopiero uczy się świata lub takiego, który jest szczególnie wrażliwy na tego typu bodźce, możemy się domyślić, że jego mózg dosłownie jest bombardowany. 

HAŁASY

Kolejnym trudnym dla dzieci aspektem Świąt jest hałas. Głośne rozmowy, dyskusje, śmiechy, zabawy dziecięcych gości, słuchanie lub śpiewanie kolęd, a pewnie nierzadko i jakieś konflikty… 

PREZENTY

To one zazwyczaj wywołują w dzieciach największą ekscytację. Najpierw bardzo się niecierpliwią, kiedy wreszcie będą mogły je otworzyć. A gdy już nadchodzi ten upragniony czas, to okazuje się, że jest….dużo, kolorowo, grająco, że są spełnione marzenia, albo wręcz przeciwnie zawiedzione nadzieje, jest radość, jest żal, są próby ogarnięcia wszystkiego na raz, “uczenie się” nowych zabawek, chęć wypróbowania, czasem jakieś niepowodzenia. Mnóstwo emocji!

SŁODYCZE

Nie wnikam tutaj w to, jakie mamy podejście do podawania dzieciom słodyczy, w jakich ilościach i w jakim wieku 🙂 To jest kwestia indywidualna. Często jednak dzieje się tak, że obecność słodyczy wprowadza napięcie jakby dwutorowo. Po pierwsze wchodzą tutaj w grę właśnie nasze osobiste przekonania co do podawania dzieciom słodyczy, czasem ma miejsce ukrywanie ich, czasem kontrolowanie zjadanych ilości, wydzielanie, czasami nawet złość na obdarowujących (że mimo naszych sprzeciwów nadal kupują…). A z drugiej strony pojawić się może po prostu pobudzenie u dzieci po zjedzeniu większej ilości cukru. 

PODRÓŻE

Zdaję sobie sprawę z tego, że są dzieci, które uwielbiają jeździć samochodem i wielu rodziców stosuje ten sposób jako formę usypiania 😉 Moje osobiste doświadczenia w tym temacie są jednak zupełnie odmienne, i wiem, że nie jestem odosobniona. Otóż są dzieci, które jeździć szczerze nie znoszą! Które płaczą jakby ich obdzierano ze skóry, gdy tylko są wkładane do fotelika, takie, które płaczą niemal całą drogę (aż wyczerpane zasną 🙁 ), są dzieci, które przez całą drogę trzeba zabawiać, są też takie, które cierpią na chorobę lokomocyjną i dla nich (oraz ich rodziców) jazda samochodem staje się koszmarem. Zatem bez wątpienia podróże mogą być czynnikiem bardzo stresogennym w czasie okołoświątecznym.

ZABURZONY RYTM DNIA

W związku z wyjazdami i odwiedzinami, nasz rozkład dnia często się zmienia. Nawet jeśli nie żyjemy na co dzień w jakimś idealnym schemacie, to dla małego dziecka przesunięcie pory drzemki, nieplanowane zaśnięcie w samochodzie, czy też inna pora obiadu, kolacji lub kąpieli może nieźle namieszać. Szczególnie jeśli mamy pod swoim dachem High Need Baby (wiele informacji na ten temat znajdziecie u Magdy Komsty na stronie https://www.wymagajace.pl/) lub dziecko Wysoko Wrażliwe (ten temat szeroko porusza Gosia Stańczyk https://www.gosiastanczyk.pl/, Agnieszka Stążka Gawrysiak https://dylematki.pl/ oraz Anita Janeczek Romanowska https://bycblizej.pl/ – zachęcam do odwiedzin u nich 🙂 )

RELACJE

Rozmowy, żarty, pytania, komentarze, przywitania, pożegnania, buziaczki, uściski. Och, dużo tego. A szczególnie dla małego człowieka, który często w tych zawiłościach kompletnie się nie łapie! Nie rozumie zwyczaju dawania buziaka na powitanie, zwłaszcza kiedy ciocię widzi pierwszy raz w życiu, nie zna się na żartach – mało tego – wiele z tych “niewinnych” żartów bierze bardzo mocno do siebie i je przeżywa. A już komentarze w stylu: “taka ładna dziewczynka nie może się złościć”, albo “jak będziesz taki niegrzeczny, to pod choinką znajdziesz rózgę zamiast prezentu”, mogą doprowadzić do prawdziwej rozpaczy.


Wszystkie wymienione wyżej aspekty związane z świętowaniem, mogą doprowadzić do przeciążenia układu nerwowego naszych dzieci. U jednych dzieci stanie się tak, gdy nastąpi kumulacja tych czynników, u innych (tych bardziej wrażliwych) już przy jednej nowości lub trudności możemy mieć tzw. “armagedon”. 

Bo kiedy dzieci zaczynają się gorzej czuć, zazwyczaj zaczynają się też gorzej zachowywać. I tak w zależności od wieku może pojawić się płacz, trudności ze spaniem, nieodkładalność, histerie, “głupawki”, złość, agresja, “popisywanie się”, jęczenie, działanie “na przekór”, “pyskowanie”, próby zwrócenia na siebie uwagi dorosłych, niechęć do jedzenia, nadmierne pobudzenie itp.

Jak więc wspierać maluszka, by mógł czerpać jak najwięcej radości z przeżywania Świąt?

W zależności od tego, jak bardzo wrażliwe na takie sytuacje jest Wasze dziecko, warto w miarę możliwości organizować ten szczególny czas pod to dziecko. Niektórzy mogą pomyśleć, że to przecież dziecko ma się dostosować do życia rodziny, a nie wszyscy do jednego malucha. Cóż. Kwestia priorytetów i wydaje mi się, że także kwestia doświadczenia – bo jeśli już wiecie (bo to przeżyliście), że rozstrojenie Waszego malucha może się równać kilkoma kolejnymi bardzo trudnymi dniami i nocami, to w takiej sytuacji obstawiam, że większość z nas dołoży wszelkich starań, żeby te “straty” zminimalizować 🙂 Jeśli sądzicie, że jest to kwestia rozpieszczenia dziecka i przyzwyczajenia go do tego, że zawsze wszystko jest tak, jak ono chce, to prawdopodobnie nie jesteście rodzicami/opiekunami takiego wrażliwego dziecka 🙂 Taka wzmożona wrażliwość jest efektem pracy jego układu nerwowego i najlepsze, co możemy zrobić dla takiego dziecka, to odejmowanie mu tych bodźców i stresorów, a nie próba “naprawienia go”. 


🎄 Starajcie się zachować spokój i miłą atmosferę, bez wprowadzania presji, niech Święta będą dla Was przyjemnością, a nie przymusem.

🎄 Dbajcie o granice własnych dzieci – one często albo nie potrafią jeszcze o siebie zadbać, odmówić, dać znać, że na coś nie mają ochoty, że coś im się nie podoba, albo nie są brane na poważnie i wywiera się na nich naciski pomimo wyraźnych sprzeciwów (np. dziecko nie chce się czule przywitać z gośćmi, chowa się za mamą, odpycha natrętną ciotkę, tupie nogą, ale nadal słyszy “No daj buziaka, bo cioci będzie przykro. Chodź przytul się, bo nie dostaniesz prezentu. itp.) – mówcie za swoje dziecko, bądźcie stanowczy.

🎄 Jeśli widzicie, że maluch ma “przesyt”, możecie z nim wyjść na chwilę do innego pomieszczenia, na spacer do ogrodu, usiąść w kąciku i się poprzytulać, poprosić o tymczasowe wyłączenie światełek choinkowych – niech ma szansę odciąć się od nadmiaru bodźców.

🎄 Możecie wyposażyć malucha w słuchawki wyciszające.

🎄 Jeśli obawiacie się zbyt dużej ilości prezentów, możecie zaproponować złożenie się na jeden większy prezent składkowy.

🎄 Jeśli Wasze dziecko nie reaguje dobrze na grające, migające zabawki – uprzedźcie o tym rodzinę.

🎄 Jeśli obawiacie się, że Wasze dziecko będzie kuszone dużą ilością słodyczy (a rozmowy z rodziną nic nie wnoszą – jeśli już tego próbowaliście), możecie przygotować zdrowsze zamienniki, którymi będziecie częstować swojego brzdąca. A jeśli macie taką gotowość, to możecie też po prostu odpuścić – jeden dzień łasucha nie zburzy Waszych nawyków żywieniowych (oczywiście to zależy też od wieku dziecka).

🎄 Przygotujcie się do podróży tak, by była jak najmniej stresująca – jedźcie w trakcie drzemki, albo “na noc”, weźcie nowe, atrakcyjne i bezpieczne w samochodzie zabawki (polecam np. pacynki), może jakiś zestaw ulubionych piosenek, albo audiobook do słuchania. Jeśli Wasze dziecko ma chorobę lokomocyjną, to zachęcam do konsultacji z pediatrą w jaki sposób możecie mu pomóc. Zadbajcie o to, by w samochodzie nie było zbyt gorąco, ani żeby nie pachniało zbyt intensywnie jakimś odświeżaczem. Nastawcie się na to, że mogą być konieczne postoje i zaplanujcie czas tak, żeby nie mieć presji dotarcia na miejsce o określonej godzinie.


Kochani!

Pamiętajcie, że trudne zachowania dzieci biorą się z tego, że z czymś jest im trudno. Że czegoś jest za dużo, że coś je przerosło. Włączcie wyrozumiałość. Wiem, że sytuacje, w których ktoś Was obserwuje (i ocenia jak sobie radzicie w rodzicielstwie) są mega uciążliwe i one wywierają dużą presję. Wtedy automatycznie “włącza” nam się chęć dyscyplinowania dziecka, jesteśmy bardziej skłonni do karania (nawet jeśli na co dzień kar unikamy). Ale szczególnie wtedy, Wasze dziecko będzie potrzebowało Waszej łagodności, bezpieczeństwa i wsparcia.

Życzę Wam cudownych, na miarę obecnych możliwości, Świąt Bożego Narodzenia. Przeżyjcie je w miłości, w bliskości, z wdzięcznością, że macie siebie <3 Niech Wasze dzieci zyskają jak najmilsze wspomnienia 🙂

Wesołych Świąt!!!

Jeśli z zaciekawieniem przeczytałaś/eś ten artykuł, pomóż mi proszę trafić z nim do większej ilości czytelników. Będę wdzięczna za każdy komentarz, polubienie na FB/IG oraz udostępnienie. Bez tej aktywności odbiorców, trudno jest przebić się przez internetowe algorytmy. Dziękuję z góry!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *