Proszę, dziękuję, przepraszam….

Sytuacja 1.
Plac zabaw. Tata niesie dziecko na rękach. Maluch ma na oko 1,5-2 lata. Nagle uderza tatę ręką w ramię.

Tata: Czego nie wolno robić?
Synek: Bam.
T: A co właśnie zrobiłeś?
S: Bam.
T: Proszę przeprosić tatę. Przeproś tatę. Przeproś. Czekam aż przeprosisz tatę, itd, itd….

 

Sytuacja 2.
Mieszkanie. Tata planuje wyjście do sklepu, jednak spieszy mu się. Córka (4 lata) zgłasza chęć pójścia z nim, ale chce skorzystać jeszcze z toalety i zjeść zupę. Tata obiecuje zaczekać, ale prosi o sprawne pozbieranie się. Gdy dziewczynka wychodzi z toalety, widzi na stole już zagrzaną zupę.

Córka: Mamo, już mi zagrzałaś? Tak szybko?
Mama: Tak. Słyszałam, że chcesz się szybko zebrać, żeby móc pójść z tatą.
C: I tak o mnie pomyślałaś? Dziękuję ci, mamo! (buziak)


Ach te “magiczne słowa”! Proszę, dziękuję, przepraszam….a do tego może jeszcze dzień dobry, do widzenia. To zmora wielu rodziców. Bo wielu ludzi po tym właśnie ocenia, czy dziecko jest dobrze wychowane. Jak więc nauczyć dzieci używania tych słów?

 

Najbardziej powszechne, niestety, są metody, które obrazuje przedstawiona wyżej “Sytuacja 1”. A więc uporczywe przypominanie, powtarzanie (np. “A co się mówi..?”, “Przeproś! Proszę powiedzieć: przepraszam!”), zmuszanie dzieci do wypowiedzenia określonych słów, często poprzez szantaż (np. “nie będę się z tobą bawić, dopóki mnie nie przeprosisz”, “powiedz: proszę, to dostaniesz”). Dzieci w taki sposób nie uczą się rozumienia tych “magicznych” słów. Uczą się tylko, że słowa te są pewnego rodzaju “wytrychem”. Że czasem warto ich używać, nawet jeśli nie ma się ochoty (albo nie czuje się tego co wyrażają), bo można coś zyskać, lub czegoś nie stracić. A wtedy słowa te najzwyczajniej tracą na wartości. Bo ile warte jest takie wymuszone, wypowiedziane na odczepnego “przepraszam”? Gdy dziecko nawet nie rozumie co zrobiło złego, a już tym bardziej tego, że powinno mu być przykro. Pamiętajmy też, że większość ludzi, na nacisk i zmuszanie, naturalnie reaguje oporem. Więc tym sposobem, można sobie samemu “strzelić w kolano”.

Dorośli często też używają argumentów typu “grzeczne dziewczynki/ grzeczni chłopcy zawsze mówią Dzień dobry/Do widzenia”. A jak wolą powiedzieć “Cześć”, to już nie są grzeczni? A jeśli są nieśmiali i mówienie “Dzień dobry” jest dla nich zbyt trudne? A jeśli nie chcą się pożegnać, bo jest im smutno, że ktoś wychodzi? A jeśli wolą przybić piątkę? A co to w ogóle znaczy, że są “grzeczne”?!

Wydaje mi się, że w tego typu uzasadnieniach, dla rodziców jest ważniejsze, to by ktoś inny odebrał ich dziecko jako dobrze wychowane, niż to, co czuje dziecko i w jaki sposób chciałoby wyrazić siebie. A przecież może to zrobić na wiele sposobów, nie tylko za pomocą tych kilku słów. Czasem wystarczy życzliwe nastawienie, uśmiech czy spojrzenie, które wyraża więcej niż “dziękuję”. Uprzejmości nie mierzy się ilością użytych “magicznych słów”. Wielu rodziców jednak działa w ten sposób, uparcie próbując “wyszkolić” swoje dzieci z powodu własnych, czasem nawet nieuświadomionych lęków. Nie sądzę, żeby tacie z opisanej ‘Sytuacji 1” naprawdę zależało na przeprosinach syna, zwłaszcza że maluch nie potrafił jeszcze nawet dobrze mówić. Bardziej prawdopodobne dla mnie jest to, że albo martwił się tym, że jeśli teraz nie nauczy syna przepraszać, to nie będzie umiał/chciał tego robić w przyszłości, albo obawiał się oceny przechodniów – że on jako ojciec sobie nie radzi, że dziecko niewychowane, że nie ma szacunku dla ojca, że patologia, że kto to widział….!

Ok. Wiemy już, czego nie robić.

Zatem, co robić, żeby nasze dzieci były uprzejme? Jak nauczyć je prosić, dziękować, przepraszać, witać się i żegnać?

1.  Przede wszystkim skupić się na sobie i….być uprzejmym. Dla żony, męża, mamy, taty, siostry, brata, wujka, cioci, pani w sklepie, listonosza, sąsiada i… (UWAGA!) swojego dziecka. Tak! To jest najważniejszy i najskuteczniejszy sposób! Dlatego, że dzieci uczą się najlepiej poprzez obserwację i naśladowanie. Kodują wszystko, nawet jeśli wydaje Ci się, że są zajęte czymś innym. Jeśli od małego będą przyglądać się Twojej uprzejmej postawie, Twojemużyczliwemu nastawieniu do ludzi, a także będą tych zachowań doświadczać na własnej skórze, to takie zachowania będą dla nich normą. Wtedy możesz zostać zaskoczona/y tak, jak mama z “Sytuacji 2”, która nigdy swojej córce nie truła, że “mówi się: Dziękuję”, ale wielokrotnie dziękowała jej za drobne rzeczy. Więc zastanów się Mamo, Tato czy w stosunku do swojego dziecka używasz “magicznych słów”? Pamiętaj, że…

“Dzieci nie robią tego, co im mówimy, one robią to, co my robimy.” (J. Juul)

2. Tłumacz dziecku dlaczego i po co używamy tych konkretnych słów. Rozmawiaj z nim o tym. Normalnie, jak z człowiekiem 🙂 Nie skupiaj się jednak na tym, że tak jest grzecznie, że tak się przyjęło, że to przejaw dobrego wychowania. Tak jest, ale nie to jest najważniejsze. Nie strasz też, że ktoś może się zezłościć, jeśli nie podziękujemy, czy nie pożegnamy się “ładnie”. Postaraj się skupić na uczuciach (naszych i ludzi, do których mówimy), na tym, że wypowiadając te określone słowa, możemy wyrazić swoją wdzięczność/żal/życzliwość, że komuś może zrobić się miło po ich usłyszeniu.
W ten sposób dajesz dziecku wskazówki o tym, jak może ułatwić sobie funkcjonowanie w grupie, a także wyposażasz je w wiedzę o tym, jak ludzie mogą zareagować na określone zachowania.

3. Uświadom dziecko, że “proszę, dziękuję i przepraszam” to nie są jedyne możliwe formy wyrażenia prośby, wdzięczności czy żalu. Być może jakaś inna forma będzie dla niego bardziej przystępna (np. przytulenie zamiast słowa “przepraszam”, czy też zapytanie “czy mógłbyś….?” zamiast “proszę”). A może ono samo wpadnie na jakiś pomysł i czegoś nauczy Ciebie? 🙂

4. Dopóki dziecko nie “poczuje” tych konwenansów, wspieraj je w nauce zamiast zmuszać do powtarzania określonych formułek. Możesz mówić w Waszym wspólnym imieniu, np. “Dzień dobry! Witamy, zapraszamy do środka” przy powitaniu gości, czy “Dziękujemy!” – gdy maluch dostanie upominek. Możesz też wytłumaczyć dziecko, które np. nie chce się pożegnać – “Basia nie lubi pożegnań, jest jej smutno, że już musicie iść”.

5. Zachęcaj, ale nie naciskaj – “Chodź, przywitamy ciocię, będzie jej miło, gdy zobaczy nas obydwoje przy drzwiach”, “Krzysiowi zrobiło się smutno, kiedy wyrwałeś mu autko. Co możemy zrobić, żeby poczuł się trochę lepiej?”.
Nawet jeśli dziecko będzie stawiać opór w takiej sytuacji, to pozna argumenty, dzięki którym coraz lepiej będzie rozumiało sytuacje społeczne.


Jest też coś, co możesz zrobić dla siebie. Wyluzuj!!! To nie jest tak, że jak nie nauczysz dwulatka mówić “przepraszam” czy “dziękuję” to on się nigdy tego nie nauczy. Dzieci się rozwijają, dojrzewają, żyją w społeczeństwie i obserwują zachowania innych ludzi, a następnie je naśladują. Niektóre sprawy są dla nich po prostu na danym etapie zbyt skomplikowane (np. by zauważyć kiedy komuś zrobiło się przykro), niektórych zwyczajnie nie rozumieją, na niektóre brak im emocjonalnej dojrzałości. Mają czas!

A druga rzecz – spróbuj przestać zastanawiać się, co pomyślą o Tobie i Twoim dziecku inni ludzie. Większość z nich ma tendencje do pochopnego oceniania i krytykowania (a już szczególnie “wybitnymi” specjalistami od wychowania dzieci są osoby, które ich nie mają…).
Zapamiętaj, że oni znają tylko mały wyrywek Waszej rzeczywistości i nie daj się ponieść tej presji, żeby być bardziej surowym – a tak się dzieje często, gdy czujemy się obserwowani i oceniani. Skup się na dziecku! Na tym, żeby zrozumiało sytuację, żeby poznało sposoby reagowania i żeby czuło Twoje wsparcie. Reszta przyjdzie z czasem 🙂

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *