Bo przyzwyczaisz…

Jedno z najbardziej popularnych wyrażeń zawartych we wszelkich “złotych radach” dotyczących opieki nad noworodkiem/ niemowlęciem. Budzi sporo emocji, zasiewa wątpliwości, sprawia, że zaczynamy obawiać się przyszłości, a przede wszystkim niszczy zaufanie do własnego instynktu macierzyńskiego/ ojcowskiego. 

Bo przyzwyczaisz…do noszenia.

Bo przyzwyczaisz…do kołysania.

Bo przyzwyczaisz…do zasypiania na rękach.

Bo przyzwyczaisz…do zasypiania przy piersi.

Bo przyzwyczaisz…do swojej bliskości, obecności.

Bo przyzwyczaisz…do spania w Twoim łóżku.

Bo przyzwyczaisz…do bycia obok na każde zawołanie.

I tak dalej….

Chociaż nauka wciąż idzie do przodu, chociaż dobrze już wiemy jak ważna dla maluszków jest bliskość rodziców, jak ważne jest zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa, chociaż mamy mnóstwo badań wskazujących np. na szkodliwość “wypłakiwania dzieci”, czy też na to jak duże znaczenie ma dotyk w kwestii rozwoju mózgu dzieci, to nadal notorycznie spotykamy się z wyżej wymienionymi “groźbami”.

Prawda jest taka, że nasze dzieci już w momencie porodu są do tego wszystkiego przyzwyczajone. Spędziły przecież około 40 tygodni w maminym łonie, gdzie bez przerwy były noszone i kołysane, gdzie nie doświadczały głodu, gdzie non-stop czuły obecność mamy, było im ciasno, ciemno, cieplutko i szumiąco. I nagle po porodzie zmienia się wszystko! I najważniejszym, czego w tym czasie potrzebuje dziecko, jest wejście w ten nowy świat w bezpiecznych ramionach mamy czy taty, utulone, ukołysane, doświadczające ciepła, czułości, dotyku, wsłuchane w znajome bicie serca i pewne tego, że gdy zawoła o pomoc, to ją dostanie.

Ten czas adaptacji trwa około 3 miesięcy i jest nazywany “czwartym trymestrem”. Ten czas bywa naprawdę wymagający. Bywa, że dzieci prawie nie pozwalają się odkładać, a rodzice odkładając swoje potrzeby na bok, zaczynają funkcjonować w trybie “przetrwać”. Znam ten stan. Ale wiem też, że on mija. Dlatego jestem przy tym maluchu, noszę, bujam, tulę, reaguję na każdy płacz. I wiecie co? Chcę przyzwyczaić.

Chcę przyzwyczaić moje dziecko do tego, że ZAWSZE może na mnie liczyć.

Jeśli z zaciekawieniem przeczytałaś/eś ten artykuł, pomóż mi proszę trafić z nim do większej ilości czytelników. Będę wdzięczna za każdy komentarz, polubienie na FB/IG oraz udostępnienie. Bez tej aktywności odbiorców, trudno jest przebić się przez internetowe algorytmy. Dziękuję z góry!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *