10 sposobów na to, jak radzić sobie ze złością…własną!

„Kiedy dzieci są przytłoczone wielkimi emocjami, zadaniem rodziców jest udzielić im swojego spokoju, zamiast przyłączać się do ich  chaosu.” L.R.Knost

Gdy nasze dzieci się złoszczą, krzyczą, tupią, rzucają na podłogę, rozrzucają przedmioty dookoła siebie, często myślimy tylko o tym, jak wyeliminować takie zachowania, jak sprawić, żeby przestały się złościć. Wielu rodziców w takich sytuacjach próbuje karać, przekupywać, szantażować, odsyłać do innego pokoju itp. Jednak często taka reakcja spowodowana jest tym, że udziela się nam złość dziecka, z którą sami nie umiemy sobie poradzić. Emocje w nas buzują, nie potrafimy myśleć logicznie, nie potrafimy wykazać zrozumienia, nie potrafimy spojrzeć na problem dziecka z jego perspektywy. I zamiast uczyć dojrzalszych, akceptowanych społecznie strategii radzenia sobie ze złością, utrwalamy te sposoby, których chcielibyśmy unikać.

Co zatem zrobić, aby być w stanie zapewnić dziecku wsparcie w trudnych chwilach? Nauczmy się najpierw uspokajać siebie. Po to, aby móc nasz spokój przekazać dzieciom. Przedstawiam Wam 10 sposobów radzenia sobie ze złością…rodzica 🙂

1. Dbaj o siebie i swoje potrzeby – o swój dobry nastrój, dobre samopoczucie, poczucie własnej wartości, odczuwanie miłości, relaks, ogólnie rzecz biorąc o dobry stan emocjonalny. Zobrazować go może metafora kubka (Lawrence). Kiedy kubek jest pełny (czyli nasz stan emocjonalny jest dobry), mamy więcej cierpliwości, jesteśmy życzliwi, wyrozumiali, empatyczni. Gdy jest pusty –  łatwiej ulegamy nieprzyjemnym emocjom.

W związku z tym, że my-rodzice, jesteśmy dla naszych dzieci pewnego rodzaju regulatorem emocji (ponieważ same nie posiadają jeszcze takich umiejętności), naszych zasobów musi wystarczyć zarówno dla nas samych, jak i dla dziecka. Jeśli nasz kubeczek jest pusty – nie możemy nic „nalać” dziecku, a więc nie potrafimy być dla niego wsparciem.

2. Neutralizuj tzw. „myśli-zapalniki” – są to negatywne myśli, które przewijają się przez naszą głowę w trudnych sytuacjach (np. „robisz mi na złość”, „robisz to specjalnie”, „chcesz mnie zdenerwować”, „nigdy mnie nie słuchasz”) i zniekształcają prawdę np. o naszym dziecku. Warto nauczyć się odrzucać te myśli, zastępując je komunikatami pomagającymi zachować spokój (np. „dzieci są impulsywne, nie potrafią zapanować nad swoją złością”, „on nie chce mnie zdenerwować, po prostu nie radzi sobie z problemem/lub radzi sobie właśnie w ten sposób”, „to naturalne zachowanie dzieci w tym wieku”, „nie podoba mi się to, ale dam sobie z tym radę – jestem dorosła/y”).

3. Pamiętaj, że nie jesteś w stanie kontrolować emocji dziecka! Możesz tylko kontrolować swoje emocje i tylko za nie jesteś odpowiedzialna/y. Jednak dając dziecku dobry przykład, pokazując mu zastosowanie różnych strategii radzenia sobie ze złością, wpływasz na budowanie jego samodzielności w zakresie regulowania emocji.

4. Skup się na pozytywach – każdego dnia, wielokrotnie, dzieci działają według naszych oczekiwań (przychodzą, gdy je wołamy na obiad; podają przedmiot, o który prosimy; przerywają zabawę, by pomóc nam w czymś itp.). Najczęściej jednak tych momentów nie zauważamy, są dla nas oczywiste. Dzieci z natury chcą współpracować z rodzicami, mieć z nimi dobre relacje. Jednak oprócz przywiązania, do prawidłowego rozwoju potrzebują także ćwiczenia swojej autonomii. Gdy dla odmiany, próbują zadbać o swoje potrzeby, my odczytujemy to jako sprzeciw i bunt, skupiamy się na tych zdarzeniach, zapominając o wieelu przejawach współpracy każdego dnia.

5. Gdy czujesz się przytłoczona/y, gdy „para wylatuje Ci uszami”, pozwól sobie na time-out. Wyjdź. Odetnij się na chwilkę od stresującej sytuacji. Ochłoń. I wróć wtedy, gdy Twój mózg odzyska zdolność logicznego myślenia 🙂 Nic się nie stanie jeśli nie zareagujesz od razu, zwłaszcza, gdy reakcją miałby być krzyk, czy kara.

6. Pomyśl o tym, że to, co teraz Cię martwi, wkurza, irytuje, za jakiś czas minie. Dzieci po prostu muszą przejść przed różne trudne etapy, aby móc rozwijać się dalej, aby ich rozwój mógł „wskoczyć” na wyższy poziom. Wiele trudnych zachowań jest naturalnych dla danego wieku, warto sobie to uświadomić, bo wtedy łatwiej patrzeć przychylnym okiem na własne dziecko.

7. Nie bierz na poważnie słów „nienawidzę cię!”, „jesteś głupi/a!” – najczęściej to po prostu „dziecięce”, nieprecyzyjne wyrażenie złości, frustracji, czy rozczarowania. Zamiast skupiać się na tym, co usłyszałaś/eś, spróbuj dotrzeć do przyczyny takiej reakcji. Pozwól emocjom wybrzmieć, okaż zrozumienie. Czas na rozmowę o Twoich uczuciach oraz o bardziej akceptowanych sposobach wyrażenia złości przyjdzie wtedy, gdy emocje opadną.

8. Przypisuj dziecku dobre intencje – ono nie ma zamiaru robić Ci przykrości, ani specjalnie Cię denerwować. Zazwyczaj, gdy zachowuje się „źle”, to znaczy, że jest mu źle, że ma z czymś problem, że z czymś sobie nie radzi, albo właśnie nie potrafi sobie poradzić w lepszy sposób. Musimy pamiętać, że to my jesteśmy dorośli i mamy dużo więcej doświadczenia niż kilkulatki. Zanim będą potrafiły zachowywać się dojrzale, muszą się tego nauczyć, poobserwować, poćwiczyć.

Swoją drogą – czy my-dorośli, zawsze w złości potrafimy zachować się wzorcowo? Często nie możemy opanować swojej złości, a oczekujemy że 2-3 latek będzie to potrafił. Ktoś może powiedzieć, że skala problemów jest zupełnie inna, więc nie można porównywać reakcji. Ale zaraz! To, co dla nas wydaje się błahostką, dla naszych dzieci może oznaczać „koniec świata”. One nie znają dorosłych problemów. Ich dziecięce problemy są tak samo ważne!

9. Uwierz w to, że dzieci po prostu nie potrafią powstrzymać się od pewnych zachowań – np. płaczu, złości, przeszkadzania, walki o Twoją uwagę. One działają impulsywnie i instynktownie. Dążą do zaspokojenia swoich potrzeb.

10. Zbuduj sobie „wioskę”, tzn. znajdź osoby o podobnych poglądach wychowawczych, z którymi będziesz mogła/mógł porozmawiać o swoich wątpliwościach, radościach i smutkach. Będziesz mogła/mógł się wyżalić, opowiedzieć o porażkach, o momentach bezsilności. Ludzi, którzy Cię zrozumieją, a nie osądzą. Ludzi, którzy wysłuchają i udzielą wsparcia, zamiast „złotych rad”. Ludzi, od których będziesz mogła/mógł czegoś się nauczyć, coś podpatrzeć, od których będziesz czerpać wiarę, że obrana przez Ciebie droga wychowania ma wartość i sens.

 

Źródła:
Lawrence C., Rodzicielstwo przez zabawę.
McKay M., Fanning P., Paleg K., Landis D., Kiedy twoja złość krzywdzi dziecko.
Musiał M., Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny.
Stein A., Dziecko z bliska.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *