SIŁA OCHRONNA

W ostatnim czasie kilkakrotnie spotkałam się z taką radą, żeby w przypadku dziecka, które nie wykazuje chęci współpracy lub też jest w trakcie histerii, zastosować tzw. siłę ochronną (mocne przytulenie, “obezwładnienie go”, zrobienie czegoś “na siłę”).

Mowa tu o sytuacjach, gdy dziecko wybiega na ulicę, gdy nie dostaje tego co chce i w odpowiedzi zaczyna rzucać przedmiotami lub uderzać głową w podłogę, gdy nie chce przyjąć leków, gdy nie chce się ubrać, umyć zębów, gdy rzuca kamieniami w przechodzącego psa czy sypie piaskiem na kolegę, i tak dalej, i tak dalej…

Muszę jednak powiedzieć, że rada ta budzi mój sprzeciw! Mam poczucie, że w takim ujęciu może być ona usprawiedliwieniem dla zachowań przemocowych.

Dlatego chciałabym wyjaśnić na czym polega zastosowanie tzw. siły ochronnej.

Podstawową kwestią jest tutaj intencja opiekuna. Jeśli chce on zadbać o bezpieczeństwo dziecka, jego zdrowie lub życie, ma przyjazne, spokojne nastawienie i chce temu dziecku pomóc, a nie ma czasu (mówimy tu raczej o sekundach) czy też możliwości, by w jakikolwiek inny sposób rozwiązać tą sytuację, to jest dopuszczalne użycie siły.

Natomiast, jeśli intencją opiekuna jest ukaranie dziecka, danie mu nauczki, pokazanie kto jest silniejszy i kto ma władzę, to będzie to już nie siła ochronna, a siła karząca (przemoc).

Zdaję sobie sprawę z tego, że pewnie każdemu rodzicowi zdarzyło się choć raz przekroczyć tę linię. Że brakło zasobów, empatii, cierpliwości. Nie oceniam tego. Też tu jestem.

Zalecam jednak, aby po każdej takiej sytuacji (zarówno tej nie do końca uzasadnionej, jak i całkowicie uzasadnionej) dokonać refleksji: czy to na pewno było konieczne? Czy nie było innego sposobu, aby lepiej, łagodniej rozwiązać tą sytuację? Czy udało się uzyskać efekt o jaki mi chodziło? Jak przyjęło to dziecko?

Takie rozważania budują nam zasób strategii na przyszłość. Dziś się nie udało, ale jeśli przerobimy sobie to w głowie, to następnym razem może być nam łatwiej sięgnąć po to lepsze rozwiązanie.

Drugą istotną sprawą jest wyjaśnienie maluchowi “po akcji”, już na spokojnie, co się wydarzyło, dlaczego postąpiliśmy właśnie tak. O co chcieliśmy zadbać. Być może konieczne będzie także przyjęcie jego trudnych emocji i wsparcie go – bo przecież przed chwilą ktoś bliski naruszył jego granice. Dziecko ma prawo nie czuć się z tym dobrze.

Jednocześnie zachęcam do szukania różnych rozwiązań, w szczególności sięgania po elementy zabawy, a tam – gdzie to możliwe – zapewnienie dziecku prawa do autonomii i szanowania jego zdania (np. jeśli nie chce założyć kurtki, to zamiast ubierać mu ją na siłę, albo stać nad nim i czekać aż ją wreszcie założy, może weźmy tą kurtkę pod pachę i pozwólmy dziecku poczuć co to znaczy, że jest zimno – wtedy samo będzie chciało ją założyć).