Kolejne dziecko w rodzinie – 10 sposobów, jak żyć :)

Pojawienie się każdego dziecka w rodzinie to rewolucja. I nie zmienia się to, jeśli już jesteście rodzicami, a spodziewacie się kolejnego malucha 🙂 Każde następne dziecko w rodzinie, stawia życie rodziny na jakiś czas na głowie. Potrzebujemy czasu, żeby na nowo się zorganizować, poukładać codzienność i wpleść w nią te nowe relacje.

Ten tekst, będzie bardzo subiektywny, oparty na moich prywatnych doświadczeniach. Sposoby, które tu przedstawię, na pewno nie wszystkim się spodobają, nie dla wszystkich będą pomocne, ale mam nadzieję, że przynajmniej część okaże się uniwersalna. Zresztą tu bardzo wiele zależy od różnicy wieku pomiędzy dziećmi oraz od indywidualnych cech członków każdej rodziny.

Zatem przeczytacie poniżej o tym, co w mojej rodzinie się sprawdziło, albo o tym, czego u nas zabrakło, by mogło nam się lepiej żyć 🙂

Chusta.
Dla mnie to jak dodatkowe dwie ręce. Mogę tulić, kołysać, usypiać maleństwo… a jednocześnie pobawić się ze starszym dzieckiem, pomóc mu się ubrać, umyć mu zęby, ugotować zupę, pokroić owoce, czy też utulić to starsze – szczególnie jeśli maluszek jest zawiązany na plecach, ale da się to zrobić również mając go z przodu 🙂 Chusta najbardziej przydała się w tych pierwszych tygodniach w powiększonym składzie. Wtedy, gdy starsza córka dopiero przyzwyczajała się do nowej rzeczywistości, w której mama nie jest już tylko dla niej.

Ograniczenie innych poważnych zmian w życiu.
Już samo pojawienie się rodzeństwa, jest dla dziecka ogromnym przeżyciem, ogromną zmianą, zachwianiem poczucia bezpieczeństwa. To naprawdę nie jest dobry moment na inne wielkie zmiany typu: przeprowadzka, samodzielne zasypianie, odstawienie od piersi, pójście do żłobka/przedszkola, itp. Jasne – mam świadomość tego, że nie zawsze da się wszystko idealnie zaplanować, ale jeśli tylko macie możliwość przyspieszenia lub odroczenia tych zmian, to naprawdę warto nie łączyć ich z narodzinami rodzeństwa.

Czas sam na sam ze starszakiem.
To jest bardzo ważne. To dziecko do tej pory było oczkiem w głowie swoich rodziców. I nagle w jego życiu pojawia się ktoś nowy, kto pochłania mnóstwo uwagi mamy i taty. To może je skłonić do myśli pt. “oni mnie już nie kochają”, “ja już nie jestem ważny”. Dlatego spędzenie czasu sam na sam z mamą, czy sam na sam z tatą, którzy poświęcą mu naprawdę 100% uwagi, zaangażowania, zainteresowania, jest na miarę złota. Choćby miało trwać tylko 15 minut. Czasami łatwiej jest wyjść z domu ze starszym dzieckiem, a niemowlaka zostawić z drugim rodzicem, bo będąc w domu i słysząc np. płacz maluszka, trudno jest się od tego odciąć i być tak w pełni ze starszakiem. A on tego bardzo potrzebuje.

Zabawa ze starszakiem podczas karmienia maluszka.
Na początku tego karmienia noworodka jest sporo… Zajmuje to dużo czasu. Szczególnie jeśli trafi Wam się dziecko, które mogłoby spać z piersią w buzi i inaczej odłożyć się nie da. Ja ten czas przeznaczałam na zabawy ze starszą córką (zresztą do tej pory mamy taki rytuał, że kiedy usypiam młodszą – a zasypia przy piersi – to ja starszej czytam książki; ona to uwielbia, porzuca właściwie każdą inną aktywność, w którą jest zaangażowana, na rzecz tego wspólnego czytania). U nas sprawdziło się czytanie książek, gry planszowe, zestawy zagadek typu CzuCzu, wspólne rysowanie, kolorowanie, układanie puzzli, coś takiego, zadania i zagadki rozwiązywane pisakiem do tablic suchościeralnych (po rozwiązaniu można zmazać i zacząć od nowa).

Uczenie starszaka jak się bezpiecznie bawić z maluszkiem.
Zamiast ciągle mówić “uważaj!”, “nie zrób mu krzywdy”, “nie dotykaj go”,itp., pokażmy dziecku w jaki sposób może się pobawić z niemowlakiem – jak go delikatnie dotknąć, jak go pogłaskać, jak dać buziaczka, jak podać/pokazać zabawkę, jak się obok niego położyć, jak go przytulić, co może zrobić, gdy usłyszy płacz maleństwa, itp. Dzięki temu starszak poczuje się ważny, potrzebny i będzie miał okazję do nawiązania relacji ze swoim nowym bratem/swoją nową siostrą.

Organizacja miejsca, w którym starszak może się bawić bez obawy, że brat/siostra mu coś zniszczy, będzie przeszkadzał.
Ta kwestia zaczyna mieć znaczenie w momencie, kiedy niemowlak staje się mobilny (pełza, raczkuje, chodzi). Oczywistym jest, że interesuje go absolutnie wszystko, czym zajmuje się starszy brat/siostra. No i tu pojawia się problem, bo są takie zabawki, aktywności, do których niemowlak dostępu mieć nie powinien, ale jednocześnie nie chcemy ich starszakowi zabraniać. Są też takie sytuacje, że choć zwykle bawią się wspólnie, starsze dziecko pokazuje młodszemu co robi, opowiada o tym, to jednak czasem potrzebuje pobawić się bez asysty, czy bez strachu, że jego misterna budowla zostanie przewrócona. Dlatego istotne jest znalezienie miejsca, w którym będzie mógł swobodnie robić, to na co ma ochotę. Czasem wystarczy stół, do którego maluch nie dosięgnie. Może to być także wyższy poziom piętrowego łóżka. A może to być czas na to, by starszak – jeśli do tej pory nie miał – dostał swój pokój (jeśli rodzice mają takie możliwości), albo dostał pozwolenie na skorzystanie z pokoju innego niż ten, w którym przebywa jego młodsze rodzeństwo.

Prawo do własności.
Żeby nauczyć się dzielić, najpierw trzeba móc doświadczyć własności. Decydować o tym, czy chcę coś pożyczyć, czy nie; czy chcę się podzielić, czy nie. Wg W. Damona – eksperta od rozwoju moralnego – dzieci nie są gotowe do tego, by się dzielić aż do około 6 roku życia (za: M. Stańczyk “Rodzeństwo. Jak wspierać relacje swoich dzieci”). Zmuszanie ich, wywieranie na nich presji, straszenie, manipulowanie, etykietowanie jako “samolubnych”, nie przyspieszy tego etapu. A może opóźnić. Bo dzieci, które nie mają prawa decydować o dzieleniu się swoją własnością, jeszcze bardziej jej pilnują, jeszcze intensywniej reagują na próby dotknięcia ich własności przez inne dziecko, jeszcze bardziej boją się, że ktoś im coś zabierze, jeszcze mniej chętnie dzielą się tym, co mają.
Oczywiście można w delikatny sposób zachęcać, zwracać uwagę na to, co czuje maluch, pokazywać pozytywne przykłady tego, że jak się dzielimy, to sprawiamy innym radość, że sami możemy czerpać przyjemność z obdarowywania innych. Byle nie pod presją.

Zaangażowanie starszaka do opieki nad maluchem.
Pod warunkiem, że chce! Jeśli nie chce, to nie zmuszać. Ale jeśli wykazuje gotowość do pomocy, to korzystać jak najwięcej – niech czuje się potrzebny! Może podawać pieluszki, chusteczki, może wybierać ubranka, pokazywać zabawki, pchać wózek na spacerze albo pobujać, gdy dzidziuś zaczyna płakać, może wybrać chustę, w którą motamy maleństwo, albo kocyk, którym przykryjemy brata/siostrę, w późniejszym etapie może pokazywać co widać za oknem, czytać/opowiadać książeczki, i mnóstwo, mnóstwo innych możliwości.
Jednak zwracam uwagę na to, że starsze rodzeństwo (bez względu na to, jak duża różnica wieku je dzieli) nie jest odpowiedzialne za pielęgnację, opiekę, wsparcie emocjonalne swojego młodszego rodzeństwa. Za to odpowiadają rodzice! Oczywiście wiele dzieci robi to z własnej woli. I to jest normalne. Uczą się przecież tego, jak dorośli troszczą się o dzieci, obserwują ich, naśladują. Z rodzeństwem łączą je relacje, więzi. Możemy ich prosić o pomoc (pod warunkiem, że zakładamy możliwość odmowy), ale nie powinniśmy tego wymagać. Tak samo, jak nie powinniśmy wymagać, by starsze rodzeństwo bawiło się z młodszym. Zmuszanie przyniesie odwrotny skutek niż byśmy chcieli.

Równowaga w zwracaniu uwagi na bycie ostrożnym wobec rodzeństwa.
Oczywiste jest, że niejednokrotnie zwracamy starszakowi uwagę na to, jak postępować z maluchem, na co powinien uważać, gdy przebywa w pobliżu niemowlaka. Jak już wspominałam wcześniej, lepiej pokazywać co i jak robić, zamiast zabraniać i upominać.
Warto, dla równowagi, od czasu do czasu, tak by starszak słyszał, “upomnieć” maluszka – np. “hej słoneczko, ostrożnie z tymi nóżkami – tutaj siedzi twoja siostra, nie chcę żebyś ją kopnął”. Dzięki temu to starsze dziecko usłyszy, że o nie też nadal się troszczysz.

Zrozumienie.
Tego przyda się cały wór! Nasze starsze dziecko, choć po pojawieniu się młodszego rodzeństwa, nagle wydaje nam się już takie duże i nasze oczekiwania wobec niego natychmiast wzrastają, wciąż jest tylko dzieckiem. W dodatku dzieckiem, któremu świat wywrócił się do góry nogami. Prędzej czy później, najprawdopodobniej, będzie musiało odreagować tą całą rewolucję. Najprawdopodobniej będzie zachowywać się w trudny sposób. I ono w tych momentach najbardziej na świecie będzie potrzebowało naszego wsparcia. Naszej akceptacji. Poczucia, że nawet jeśli zachowuje się kiepsko, to nadal jest kochane. Że mimo tych wszystkich zmian, wciąż może liczyć na to, że rodzice będą obok niego, zauważą jego trudności, zrozumieją je i pomogą mu w spokoju przez tą nową sytuację przejść.

A więc, życzę Wam powodzenia!

PS. Napiszcie w komentarzach, jakie “tricki” Wam ułatwiły życie po tym, jak Wasza rodzina się powiększyła.


Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *