Czy już za późno na Rodzicielstwo Bliskości?

O Rodzicielstwie Bliskości mówi się coraz więcej. To podejście do wychowania dzieci robi się popularne i gromadzi wielu zainteresowanych rodziców. Choć często nadal bywa wyśmiewane, porównywane do bezstresowego wychowania czy też utożsamiane z całkowitym podporządkowaniem i poświęceniem się dzieciom, to są osoby, które zadają sobie ten trud by POZNAĆ tę filozofię wychowywania dzieci i zrozumieć jej atuty.

 

Zdarza się, że rodzice dowiadują się o Rodzicielstwie Bliskości, gdy ich dziecko ma już kilka miesięcy czy kilka (lub nawet kilkanaście!) lat. Podoba im się ta idea, ale…obawiają się, że już za późno. Żałują, że nie przeczytali/nie usłyszeli o  niej, kiedy spodziewali się dziecka lub gdy dopiero się ono urodziło. Mają wątpliwości, czy dziecko, które do tej pory wychowywane było w “tradycyjny” sposób, odnajdzie się w nowej formie. Boją się też, czy oni sami – wychowywani inaczej – będą umieli zastosować Rodzicielstwo Bliskości w stosunku do swoich dzieci. I ja Wam powiem:

NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO!

Nigdy nie jest za późno na zadbanie o relację.

Nigdy nie jest za późno na szacunek i bezwarunkową miłość.

Nigdy nie jest za późno, by zacząć traktować dziecko jak człowieka – który ma swoje potrzeby, ale i swoje granice.

Nigdy nie jest za późno, by próbować zastąpić władzę i siłę, współpracą i partnerstwem.

Tak – z małymi dziećmi jest łatwiej, bo one przyjmą Twój sposób wychowania jako naturalny. W przypadku starszych, taka zmiana może być trudniejsza, ale warto spróbować, bo wytworzenie dobrej relacji z dzieckiem przyniesie długofalowe korzyści, zarówno Tobie, jak i dziecku. Porozmawiaj z nim szczerze – powiedz dlaczego, chcesz coś zmienić, czy może coś wcześniej nie działało, albo działało źle. Z jakimi aspektami dotychczasowego wychowania nie czujesz się najlepiej. Jakim rodzicem wolał(a)byś być.

Ale musisz wiedzieć kilka rzeczy.

Rodzicielstwo Bliskości nie jest metodą. Nie dostarczy Ci sprytnych tricków jak przechytrzyć dziecko, jak je zmanipulować czy zmusić do posłuszeństwa. Nie kończy się na karmieniu piersią, współspaniu i noszeniu w chuście (od tego warto zacząć, gdy dziecko pojawia się na świecie). Jego celem nie jest wychowanie posłusznego, uległego dziecka, tylko fajnego, empatycznego, szczęśliwego dorosłego – nie skupia się więc na zmianie zachowania dziecka, ale bierze pod uwagę wiele czynników, które dane zachowanie mogą  powodować, rewiduje nasze oczekiwania wobec dziecka uwzględniając jego możliwości rozwojowe.

Rodzicielstwo Bliskości jest sposobem patrzenia na dziecko, sposobem budowania z nim relacji opartej na szacunku i miłości. Rodzicielstwo Bliskości uczy nas odczytywania dziecięcych potrzeb oraz zaspokajania ich. Uczy nas też zaznaczania swoich granic i szanowania granic wyznaczanych przez dziecko. Pozwala nam być autentycznymi, mieć swoje osobiste preferencje, zamiast kierować się ogólnymi zasadami typu: “bo tak się robi/nie robi”, “bo wszyscy/bo nikt…”.

 

I pewnie! Czasem bywa trudno. Czasem cholernie trudno. Zwłaszcza kiedy  sami byliśmy wychowywani w zupełnie inny sposób. Kiedy nasze wdrukowane wzorce zachowań wyłażą w emocjach, i płyniemy tym niechcianym prądem, powtarzając znienawidzone przez nas teksty naszych rodziców, a potem plujemy sobie w brodę: “jak ja mogłam/em się tak zachować?!”.

 

Ale potem wracamy na właściwą ścieżkę, potrafimy przeprosić dziecko, wytłumaczyć co spowodowało taką, a nie inną naszą reakcję, rozmawiamy na spokojnie o sytuacji i zastanawiamy się jak można ją było rozegrać inaczej, bardziej bliskościowo.

I wiecie co? To też jest ok. Jesteśmy ludźmi. Nikt z nas nie jest idealny, każdemu zdarzają się potknięcia, gorsze dni. Kiedy uczymy się czegoś nowego, nie od razu stajemy się mistrzami. Możemy świetnie znać teorię, a w praktyce natrafiać na takie trudności, które nie pozwalają zachować się tak, jakbyśmy mogli sobie to wcześniej zaplanować. Jednak już sama refleksja (refleksja – nie biczowanie się!) na ten temat, analizowanie i szukanie lepszych rozwiązań, to krok naprzód. Krok do lepszych relacji z naszymi dziećmi. Z dziećmi, które potrzebują autentycznych rodziców, rodziców wystarczająco dobrych – nie idealnych, bo tacy nie istnieją. Dla nich liczy się ogólny klimat relacji, przyjazna, ciepła atmosfera obecna w rodzinnej codzienności. Bezpieczeństwo i zaufanie. I miłość, prawdziwa bezwarunkowa miłość 

Zawsze jest dobry czas, by o to zawalczyć.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *